Belgrad bez stanika

blue-close-up-fashion-792539
Źródło: pixabay.com, Nicolas Postiglioni

Melduję z Belgradu!

Jesień już w pełni. Robi się zimno i coraz częściej pada. Jako zwierzę ciepłolubne, w połowie października najchętniej weszłabym w stan naturalnej hibernacji i tak została. Najlepiej do maja. Zamiast tego, w długie jesienne wieczory, pozostaje mi koc i gorąca herbata.

Siedzę z kubkiem w dłoni zastanawiając się czy dopełnienie go pamiątką z wakacji, rumem, o dźwięcznej nazwie Różowy Gołąb (The Pink Pigeon), będzie marnotrawstwem alkoholu, który, prawdopodobnie, jednak smakuje lepiej z lodem niż z wrzątkiem. Spoglądam przez okno, patrzę na listopadową pluchę i wspominam lato. Upalne, słoneczne, niewiarygodnie suche, bałkańskie lato. Jak na ironię, pierwsze skojarzenie, które przychodzi mi do głowy gdy pomyślę o sierpniu w Serbii, to wcale nie żar lejący się z nieba czy wypalona słońcem trawa w parkach, ale staniki, a raczej ich brak.

To nie tak, że latem wszystkie kobiety wypełzają z serbskich domów z piersiami bez wspomagania. (Nie jestem przekonana czy, to zjawisko wywierałoby pozytywne wrażenia estetyczne. Nie sądzę również, bym wówczas, chciała o nim pisać, a już na pewno, nie w tym kontekście). Zatem nie wszystkie tutejsze kobiety oddychają swobodnie gdy na dworze robi się gorąco. Ale w porównaniu do standardów polskich, to sporo z nich. Skupmy się jednak, na stolicy byłej Jugosławii. Wyzwolone piersi, które można spotkać na ulicach Belgradu są zawsze godne pozazdroszczenia a grawitacja im nie straszna. Słowem jest co podziwiać!

Zawsze gdy widzę na ulicy dziewczynę wspierającą ruch wolnych piersi, zastanawiam się co ją skłoniło do tego by wyjść tak na miasto. Może fiszbin jej wyszedł i przepełniona frustracją, zdjęła misterne koronki. (Informacja dla panów. Fiszbin to taki drut w kształcie litery „U”, co trzyma wszystko w kupie i jak przejdzie przez delikatny materiał biustonosza to wpija się w jedwabistą skórkę klatki piersiowej, drapie, uwiera i wkurza niemiłosiernie). Może nie lubi staników, wszak żadna z nas za nimi nie przepada, choć wszystkie doceniamy ich zalety. Może taki jest teraz trend – stara jestem, co ja tam wiem o trendach. Podoba mi się ta bezceremonialność, jednak muszę przyznać, że odrobinę mnie ona zaskoczyła.

Czy ktoś pamięta ten dzień, gdy stałam się pruderyjna? A może po prostu cywilizacja XXI wieku tak mnie spaczyła, że robię big deal z najbardziej naturalnej rzeczy pod słońcem. Gorącym, nisko zawieszonym nad horyzontem, serbskim słońcem.


4 myśli w temacie “Belgrad bez stanika

  1. Madame Fleurette, bardzo mi się podoba Twój styl pisania. Lekki ale dosadny, nie napuszony ale prawdziwy…miły do czytania. Tak jak rekomenduję mojemu współpracownilowi o ciętej riposcie założenie bloga, tak Tobie gratuluję, że go piszesz. Go on like that 👍👍👍

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s