Namiętności

namietności 2
Źródło: pexels.com, bruce mars

Włosi są namiętni. A największą namiętnością Włochów są jedzenie i wino! Najlepiej w parze. Żadna to tajemnica. Myślę jednak, że nie wszyscy wiedzą jak daleko posunięta jest ta dewiacja.

Leciałam onegdaj  z Monachium do Turynu liniami Air Dolomiti. Na początku chciałam zaznaczyć, że stewardessy w Air Dolomiti to są babki z pazurem! Przebijają je chyba tylko dziewczyny z Emirates, choć nie powabem! Czerwone usta i obcas? To musi być stewardessa z Air Dolomiti! Wracając do namiętności. Tym razem podróż odbyła się bez przeszkód. O jednej z moich lotniczych przygód możecie przeczytać TUTAJ. Leciałam do Włoch, naturalnym więc wydawało się zamówienie lampki wina. Spodziewałam się, że będzie jak w starej, dobrej Lufie – plastikowy kubeczek, i serwetka. Była serwetka i był kieliszek. Szklany, prawdziwy, o śmiesznie krótkiej nóżce. W kształcie tulipana, by uwydatniony został bukiet trunku . Bo Włosi wiedzą, że wino z plastiku nie smakuje dobrze.

Popijałam burgundowy płyn, przeglądając w tym samym czasie magazyn znajdujący się w tylnej kieszeni fotela. Jakieś 200 stron o tym co zjeść, gdzie zjeść, jak zjeść, kiedy zjeść, z kim zjeść i za ile zjeść. Na przemian z danymi o tym, jakie wino, skąd wino, za ile wino, gdzie kupić wino. Brak jakichkolwiek informacji zajmujących mnie na dłużej niż dwie sekundy. W końcu leciałam w podróż służbową. Wiedziałam, że na pewno nie będzie czasu na wino, nie byłam pewna czy w ogóle będzie szansa na to by coś zjeść. Choćby w smażalni kurczaków z Kentucky. Po chwili kartkowania magazynu, znalazłam coś, co wydawało się interesujące. Trafiłam na wywiad ze Stingiem. Psychofanką jego twórczości nie jestem, ale facet osiągnął sukces jeszcze zanim się urodziłam i wciąż jest obecny na scenie, założyłam więc, że może mieć coś ciekawego do powiedzenia. Szczerze liczyłam na Sex, Drugs and Rock’n’Roll story! Na sześciu stronach, okraszonych klimatycznymi zdjęciami, Sting opowiadał o tym, że kupił posiadłość w Toskanii, gdzie zajmuje się produkcją wina.

Mamy kota Włocha. Rasy europejskiej krótkowłosej (dachowca, choć sprawia wrażenie, że on sam jest przekonany o swoim królewskim rodowodzie). Jada karmę wyłącznie włoskiej marki, produkowaną we Włoszech, z włoskich ingrediencji. Żadne tam Puriny czy inne Royal Caniny. Ostatnio przyniosłam do domu zapas czterech kilogramów. Najpierw łasił się do mnie, później do worków z jedzeniem. A w razie gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości co do jego pochodzenia, to  futrzak zawsze znajdzie jakiś sposób by wylizać talerz po gorgonzoli dolce. Makaroniarz jeden!

Kot czy niekot, Włoch dobrze zjeść musi!


2 myśli w temacie “Namiętności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s