Autostopem przez Europę, czyli podróż pewnego Wikinga

dog-2109815_1920
Źródło: pixabay.com, lukasbieri

To była sobota. Standardowy dzień wolny od pracy. Jednak Francuzowi wyskoczyła emergency situation. Dlatego on był zmuszony pójść do roboty, a ja musiałam wymyślić nowy plan na popołudnie. Dzień był piękny. Promienie listopadowego słońca oświetlały salon na pomarańczowo. Podjęłam decyzję by wyjść z domu. W końcu, mogło to być ostatnie słoneczne popołudnie tej jesieni.

Cosmopolitan przekonał mnie, że wygląd rzecz święta, więc postanowiłam o siebie zadbać. Tego ranka zastosowałam kurację pielęgnacyjną na włosy w postaci oleju migdałowego. Możecie sobie wyobrazić jak wyglądały moje kłaki pokryte od cebulek aż po same końce oleistą mazią. Ale nie miałam czasu na zmycie tłuszczu z głowy. Słońce zaczynało powoli chylić się ku zachodowi i jeżeli chciałam zażyć jego ostatnich promieni tego dnia musiałam wyjść z domu ASAP. Tłuste włosy i podkrążone oczy (naturalnie tak mam i nic na genetykę nie poradzę) nadały mi iście sępiego wyglądu. Nałożyłam więc szybki mejkap żebym, w razie spotkania jakiegoś członka grupy wsparcia dla osób cierpiących na depresję, nie została przez niego zaczepiona. Wybrałam z szafy grupę zupełnie do siebie niepasujących, acz wesołych i kolorowych ciuchów. Chcąc w ten sposób wyglądać na ekscentryczną turystkę i odwrócić uwagę od tego co dzieje się na czubku mojej istoty. Na koniec założyłam na głowę czapkę, całkowicie zakrywając tym samym oznaki mojej pielęgnacyjnej hańby.

Pognałam moją ulubioną trasą na Kalemagdan, rozkoszując się promieniami jesiennego słońca na mojej twarzy. Na dworze było pogodnie, ale mroźno. Dlatego solidnie zmarzłam i w drodze powrotnej, chcąc ogrzać się odrobinę, wstąpiłam do jednej z licznych belgradzkich kawiarni na duże, prawdziwe, gorące i rozcieńczone americano. Wchodząc do knajpki zauważyłam grupę roześmianych dziewczyn. Sądząc po ich wyglądzie i staranności doboru stroju i makijażu były serbskimi studentkami. Wybrałam miejsce w bezpiecznej odległości od nich, w rogu sali z wypaloną żarówką nad stolikiem. Miałam nadzieję, że moje włosy nie będą rzucać się w oczy. Kiedy byłam w trakcie zamawiania mojej kawy, do kawiarni wszedł chłopak z psem. Na oko młodszy ode mnie. Wyglądał na Skandynawa i był tak przystojny jak tylko potomek Wikingów może być. Wysoki, barczysty, blondyn, niebieskie oczy, szeroki uśmiech, białe zęby wyglądające jak z reklamy pasty Colgate. Taki Alexander Skarsgård, dwadzieścia lat temu. Śpiewną angielszczyną zapytał kelnerkę czy może wejść z psem i posłał jej swój hollywoodzki uśmiech. Dziewczyna wyłącznie kiwnęła głową na znak zgody. Biedactwo, pewnie zapomniała języka w gębie. Usiadł przy jedynym wolnym stoliku w knajpie, pomiędzy mną a studentkami, siejąc tym samym niemały popłoch przy stoliku obok. Jak miło było na to popatrzeć! W książce A. Pease „Mowa ciała. Jak odczytywać myśli innych ludzi z ich gestów” jest rozdział o gestach zalotnych. Są one różne dla mężczyzn i dla płci niewieściej. W tamtej kawiarni można było zaobserwować cały wachlarz damskich gestów mających zachęcić samca do zwrócenia na siebie jego uwagi. Od niewinnych uśmiechów i zerkania spod sztucznych rzęs, po zakładanie nogi i nachylanie się nad stołem, w taki sposób by uwydatnić swoje krągłości. Chłopak, choć niezupełnie obojętny na owe zakusy, uśmiechał się tylko i sprawiał wrażenie bardziej zajętego skrobaniem w swoim podręcznym kajecie. Całą robotę odwalał za niego pies, merdający ogonem i skłaniający do zabawy, każdego kto tylko miał na to ochotę. Po jakimś czasie, najwyraźniej zmęczony przesadnie entuzjastycznymi reakcjami studentek, owczarek podszedł do mnie i zaczął trącać moją rękę zimnym, mokrym nosem. Właściciel zapytał czy mi to nie przeszkadza, odpowiedziałam, że owszem przeszkadza, bo jak się kot dowie, to mnie do domu nie wpuści.

Jest Norwegiem. Ma 21 lat i choć to mało popularne w jego kraju, wciąż mieszka z rodzicami, bo każdą zarobioną koronę postanowił odłożyć na tę podróż. Jest to przygoda jego życia i pisze o niej książkę, choć nie jest jeszcze pewien czy ją opublikuje. Przemierza Europę z plecakiem, samotnie tylko ze swoim psim towarzyszem. Zimą. Kiedy go zapytałam czy niskie temperatury są do wytrzymania, odpowiedział, że wierzy w to, że gdziekolwiek by się teraz nie pojawił to pogoda i tak będzie lepsza niż w Oslo. Pokonując piechotą około 25 kilometrów dziennie, próbują złapać po drodze stopa. Śpią w namiocie chroniącym ich przed deszczem i wiatrem oraz we wspólnym śpiworze. Podobno pies rewelacyjnie sprawdza się w nocy jako kaloryfer. Jeżeli nie uda im się dotrzeć do miasta, gdzie można znaleźć hostel przyjazny psiakom w trzy dni, to pakują się do autobusu lub pociągu. Następnie odpoczywają od tygodnia do 10 dni w miastach, które postanowili odwiedzić na długo przed rozpoczęciem ich podróży.

Opowiedział mi o kilku swoich przygodach. W Amsterdamie pił najdroższe piwo w życiu. Równowartość owego trunku, to średni koszt dwóch dni ich podróżny. W Zurychu robił pierwsze pranie w swoim żywocie. I była to tak stresująca dla niego sytuacja, że dzwonił do mamy osiem razy po wskazówki. Pod Wenecją prawie dwa tygodnie spędzili z taborem Cyganów. Prawdziwych wędrownych Cyganów z wozami i wróżkami w kolorowych strojach. Oboje byliśmy zaskoczeni, że tacy jeszcze istnieją! Nie uwierzyłabym w tę historię gdybym nie widziała zdjęć. W Chorwacji omal nie poszedł siedzieć, bo policja wzięła go za bezdomnego.

Z Belgradu zamierza dostać się do Stambułu prze Sofię. Sylwestra chce spędzić w Tbilisi i stamtąd chciałby wrócić do domu przez Rosję, Ukrainę i Polskę (do czego żywo mojego rozmówcę zachęcałam). Choć nasza znajomość dobiegła końca wraz z opróżnieniem mojej filiżanki, to jeszcze długo będę wspominać kawiarnię w Belgradzie i Wikinga w podróży. Mam nadzieję, że on też wspomni czasem tłustowłosą Polkę przebraną za Vivienne Westwood.

P. S. Studentki wyszły z kawiarni po 10 minutach od momentu gdy pies zaczął mnie zaczepiać. Miały na twarzach wypisaną nienawiść w czystej postaci i z pogardą spoglądały na moją fryzurę. W ramach kary za zabawę z psem kot strzelił focha na resztę wieczoru.


6 myśli w temacie “Autostopem przez Europę, czyli podróż pewnego Wikinga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s