Żyła wodna

pendulum-626622_1920
Źródło: pixabay.com, 422737

Nigdy nie wierzyłam w takie pierdolety. Przenigdy nie sądziłam, że w ogóle mogłabym rozważać taką opcję. Zawsze uważałam różdżkarzy za szarlatanerię wykorzystującą ludzi naiwnych i zdesperowanych. Ale chcąc wyjaśnić największe nikczemności losu, na jakie nastawiona jest moja persona odkąd wiodę życie w Belgradzie, muszę jednoznacznie stwierdzić, że nasze mieszkanie znajduje się nad żyłą wodną. Na bank!

Migreny

Migrenowe bóle głowy miewałam od dziecka. Pamiętam jak mama kazała mi przykładać do powiek waciki nasączone naparem z rumianku, bo skarżyłam się na ból oka i światłowstręt. Właściwości antyseptyczne zioła miały neutralizować infekcję już przed wizytą u lekarza. Rodzicielka myślała, że jak każde normalne pacholę w tym wieku złapałam zapalenie spojówek. Jednak wygląd moich oczu nie wykazywał najmniejszych oznak odchylenia od normy, a dwanaście godzin (choć wtedy nie byłam tego świadoma) później ból mijał. Obywało się więc bez wizyty u lekarza, a ja dostawałam od rodziców jasną instrukcję mówiącą, że jak nie będę pchać brudnych łap w okolice narządu wzroku, to mnie później nie będzie bolało. Na początku dolegliwości nie były regularne ani częste. Ja sama byłam zbyt mała żeby trafnie je opisać czy prawidłowo zlokalizować ich źródło. Moi rodzice logicznie założyli, że podrażnienie mechaniczne oka było źródłem mojego utrapienia.

Jak już trochę podrosłam i nauczyłam się czytać, to zrozumiałam, że mam do czynienia z migreną. Kiedy mieszkałam w Polsce napady choroby zdarzały się raz na miesiąc czy dwa. W miarę regularnie, ale niezbyt często. Zwykle były tak silne, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Zdarzyło mi się podczas ataku wrócić do domu autobusem, gdyż wiedziałam, że opóźniony refleks oraz nadwrażliwość na światło i jednocześnie kompletnie przytłumiona reakcja na wszystkie pozostałe bodźce, to mieszanka niebezpieczna zarówno dla mnie, jak i dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. Migrena to jest taka pinda, która podczas swojego szturmu całkowicie wysysa z człowieka wszelką energię i chęć do życia. Na szczęście z biegiem czasu nauczyłam się co robić żeby przetrwać najtrudniejsze chwile i jakoś się to wszystko kulało. W Belgradzie budzę się z migreną raz w tygodniu. Bóle są tak samo intensywne i trwają tyle samo czasu co wcześniej, ale zdarzają się znacznie częściej. Dlaczego do ciężkiej cholery? Skoro mój poziom stresu został znacznie obniżony, sypiam więcej niż kiedykolwiek i rzadko miewam kłopoty z zaśnięciem, co kiedyś zdarzało mi się niemal codziennie. Jadam zdrowiej niż kiedykolwiek i piję mniej alkoholu niż kiedykolwiek przedtem. Mówię Wam, żyła wodna pod łóżkiem!

Stopy

Niedawno odwiedziła mnie przyjaciółka z Polski. Została u nas na kilka dni. Pospacerowałyśmy trochę po mieście, zobaczyła najbardziej znane atrakcje turystyczne Belgradu i odpoczęła od nużącej pracy w korpo. Z zaskoczeniem stwierdziła, że każdego ranka kiedy budzi się u nas, jej stopy wyglądają jakby podwoiły swoją objętość. I chociaż ona sama twierdzi, że to wpływ nadmiaru francuskiego wina, to ja jeszcze nigdy nie spotkałam osoby, której wino mogłoby szkodzić na kopyta. Powodować zawrót głowy, owszem, ale stopy? To musi być ta żyła wodna!

Kota problemy intymne

Jest jeszcze jeden dowód na potwierdzenie mojej teorii. Dachowego Arystokratę już znacie. Wiecie, że ma wysublimowany gust kulinarny i trudny koci charakter. I choć niszczy meble drapiąc co popadnie i ogólnie rzecz biorąc jest niesforny na swój rozkoszny sposób. To nigdy wcześniej nie wykazywał problemów w tej sferze życia (swojego i naszego). Odkąd futrzak zamieszkał w Serbii zachowuje się od czasu do czasu, jakby żwirek w kuwecie palił jego łapki żarem piekielnym. I nie, nie choruje. Jest albo potwornie złośliwy (i tej opcji nie można całkowicie wykluczyć), albo w okolicy kuwety kumulują się złe fluidy, a aura wokół niej nie sprzyja kontemplacji. Wiadomo, że koty stronią od cieków wodnych. Kto wie, może tych podziemnych też.

Zastanawiacie się pewnie co łączy migreny, opuchnięte stopy i niechęć do kruszywa. Linia prosta. Moje łóżko, łóżko dla gości, kuweta i piekarnik, z którego wyjęłam prawdopodobnie trzykrotnie większą liczbę zakalców niż z jakiegokolwiek innego w całej swej egzystencji (i nie sądzę by przyczyną był brak miksera w domu), znajdują się w tej samej części mieszkania. W zasięgu promieniowania geotycznego żyły wodnej usytuowanej gdzieś pod budynkiem, w którym mieszkamy! Na bank!

Wpis zainspirowany programem w serbskiej telewizji śniadaniowej. Oglądanym podczas konsumpcji jajecznicy na boczku. Zaproszony gość usiłował przekonać telewidzów, że żyły wodne są przyczyną całego zła tego świata. Przynajmniej tak mi się wydaje, bo przecież nie znam języka.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s