Belgradzki

emiliano-vittoriosi-1169898-unsplash.jpg
Źródło: Emiliano Vittoriosi, Unsplash

Plotki jakoby mój blog miał dogorywać są nieprawdziwe. Wciąż utrzymuje się na powierzchni i ma się całkiem nieźle, choć z przykrością muszę przyznać, iż było mnie w sieci ostatnio mniej niż zwykle. Dzieje się tak dlatego, że mam w pisaniu etap jak Nosowska w Teksańskim. Mnie również herbata wystygła, zastał wieczór, a na ekranie jak nic nie było, tak nie ma. Muchy też nie uświadczysz, bo kot wszystkie w mieszkaniu wyłapał. A powszechnie wiadomo, że obowiązek, jest obowiązkiem i w każdym poście musi być zawarty tekst. Mogłabym polemizować z tekściarką zespołu Hey ponieważ, piosenki bez słów istnieją, a niektóre z nich nawet całkiem nieźle się mają. Warto choćby wspomnieć hymn Hiszpaniii, Yakety Sax, utwór bardziej znany jako motyw przewodni programu Benny Hill czy klasyk muzyki elektronicznej z 1984 roku, Axel F. Jednak pomysł bloga bez tekstu (zwłaszcza, że od strony graficznej od samego początku nie był szczególnie rozbudowany i raczej nigdy się to nie zmieni) zakrawa o kreowanie klasycznego gniota. Choć znając arkana sztuki nowoczesnej, jakiś samozwańczy artysta wpadł już zapewne na ten pomysł. Mało tego! Założę się, że został przez krytyków okrzyknięty odkryciem dekady ze względu na jego nowatorskie podejście! Ja jednak pozostanę tradycjonalistką i coś napiszę.

Rzecz będzie o ideałach. Nie wzniosłych, broń Boże! Takowe zalatują filozofią, a już jako bardzo młoda kobieta postanowiłam, że filozofia rozumiana jako „umiłowanie mądrości” będzie mi tak odległa jak to tylko możliwe. Idzie mi całkiem nieźle, bo postanowień zwykłam się trzymać (niestety nie mogę powiedzieć tego samego o dietach). Za to od bardzo dawna hołubię głupotę, pasjonuję się nią i wnikliwie studiuję. Jak ma się głupota do ideałów? Nijak. Dlaczego więc ideały? Bo zrozumiałam, że w końcu swój ideał znalazłam!

Zacznę od tego, że nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż nie ma ideałów i dlatego niektóre wady winny być przez nas akceptowane. Taka argumentacja jest dobra dla wiecznie usprawiedliwiających się frajerów, którzy zawsze znajdą wymówkę, nigdy nie osiągają zamierzonego celu, a za swoje porażki winią cały świat tylko nie jedynego sprawcę niepowodzeń – siebie samego. Zamiast przemierzać życie z odwagą, stawiając czoła przeciwnościom losu, z podniesioną i wypiętą do przodu piersią w rozmiarze DD, oni przyjmują je takim jakie jest, z opuszczoną głową. Nie tędy droga! Nie warto obniżać standardów by dopasować się do świata. Żyjmy tak, by to świat miał trudności z tym, by za nami nadążyć! Ideały są! Tylko znalezienie ich zajmuje niektórym z nas więcej czasu, urodzonym pod szczęśliwszą gwiazdą odrobinę mniej. Jednak jest prawdą powszechnie znaną, że najpierw trzeba pocałować wiele żab żeby w końcu trafić na księcia. A że nie przyszło nam żyć w disneyowskim uniwersum, to istnieje możliwość, że ów książę wcale nie pochodzi z tej samej bajki. Dlatego trzeba go wypróbować. Najlepiej wielokrotnie. W różnych warunkach, bo w życiu bywa różnie. Raz jest lepiej, raz gorzej, a ideał jest po to żeby nigdy nie zawodził i był stabilny jak betonowy słup. W przeciwnym wypadku nie jest godny, owego szlachetnego miana. Pamiętaj, że znalazł się w Twoim życiu po to by dodawać Ci pewności siebie, byś dzięki niemu zawsze czuła się piękna i seksowna, byś zawsze chciała wybrać jego i tylko jego. A gdyby nawet kiedyś przydarzył Ci się skok w bok, mały romans z innym, takim, który w danej chwili wyda się pod jednym, albo wszystkimi względami lepszy, to pamiętaj, że masz prawo do szczęścia, a ideały zmieniają się wraz biegiem z czasu i nie watro się cofać tylko ze względu na sentymenty.

Nie ustawaj w poszukiwaniu ideału, bo gdy już na niego trafisz, to wszystkie wysiłki włożone w jego odnalezienie zwrócą się z nawiązką. Ja za swoim węszyłam mniej, więcej od dwudziestego roku życia. Wcześniej się wstydziłam myślałam, że jestem na to za młoda, że jeszcze mam czas, że to nie dla mnie. Nie żałuję bo, do niektórych decyzji należy, po prostu dorosnąć. Czasem wyjechać do zapomnianego przez świat małego kraju w Europie Wschodniej by zacząć wszystko od nowa. Zmienić perspektywę, zaryzykować niepowodzenie.

Znalezienie Mac Russian Red, idealnej czerwonej szminki zajęło mi dziesięć lat. A czy Ty już odkryłaś swój ideał?


2 myśli w temacie “Belgradzki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s