Women’s Right To Shoes, czyli zakupy w Serbii

freestocks-org-187367-unsplash.jpg
Źródło: freestocks.org, Unsplash

Marilyn Monroe miała powiedzieć, że pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy. Czy aby na pewno?

W związku z tym, że daleko mi do ważącej niecałe 50 kilo przy wzroście 180 cm modelki z bilboardów, bywa tak, że ciężko jest mi znaleźć ciuchy, w których naprawdę dobrze wyglądam. Dlatego zakupy, są często dla mnie raczej frustrujące niż odprężające. Za to buty uwielbiam! Pasjami. Uważam, że możliwość noszenia obuwia na co dzień jest tylko dodatkowym bonusem do ich posiadania. Mam tyle pięknych par, że planując wyjście zastanawiam się jaką sukienkę założę do butów, które wybrałam już dawno temu. Myślę, również, że problem posiadania zbyt dużej ilości damskiego obuwia, w ogóle we Wszechświecie nie istnieje. Ambaras tkwi w tym, że czasem mamy za mało miejsca na ich odpowiednie składowanie. Możecie powiedzieć swoim mężom, że Wy uważacie, że to szafa/mieszkanie/jedno i drugie są za małe, gdy następnym razem zaczną narzekać na kolejną nową parę szpilek. Zapytałabym ich również co zamierzają z  tym zrobić. Jeśli padnie odpowiedź, że wyrzucą buty, można wspomnieć kilka słów o wiecznym chodzeniu na łatwiznę i braku ambicji. Kłótnia murowana, ale to on śmiał naruszyć Twoje podstawowe prawo! Prawo Kobiet Do Butów >Woman’s Right To Shoes<, wprowadzone w stanie New York w 2003 roku przez Carrie Bradshaw (SATC sezon 06, odcinek 09). Niestety w Serbii zakupy obuwnicze do łatwych nie należą. Mieszkam tutaj prawie od roku i kupiłam dopiero dwie pary butów, sneakersy (nie jestem nawet pewna czy adidasy w ogóle można uznać za kolejną parę) i sztyblety (parę numer cztery).

Dlaczego zakupy tutaj to taki wrzód? Otóż każdy kraj, czy może raczej region ma swoją estetykę ubioru. Dlatego Zara(za) we Wrocławiu różni się od tej w Mediolanie. Inny asortyment, różne ubrania wyeksponowane na wystawach. Włosi ubierają się drogo, w szlachetne materiały jak kaszmir, len czy jedwab. Francuzi na strojach też nie oszczędzają, chociaż ich ubrania są raczej bardziej swobodne. Nie mówię oczywiście o Paryżu, gdzie stylu imają się zupełnie inne zasady. W stolicy istnieje obowiązek noszenia szala. Bez względu na płeć i bez względu na temperaturę. Panowie noszą go na szyi, panie zarzucają nonszalancko na ramiona. W ogrzaniu ciała zabieg ten bynajmniej nie pomaga, ale gdy woal zsunie się z ramienia można go poprawić gestem mówiącym „Je suis divin!” (fr. jestem boska!). Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że szalik to element stylizacji ważniejszy nawet od beretu. Polacy w swoją garderobę, raczej nie inwestują ogromnego kapitału, ale starają się  wyglądać klasycznie i elegancko. A Serbowie. Serbowie, nie. W estetykę ubioru mieszkańców Belgradu idealnie wpisuje się amerykańska marka Guess, której torebki (albo ich podróbki) są chyba najczęściej spotykanymi na ulicach miasta. Zaznajomieni z marką wiedzą, że ich projekty, jak przystało na wszystko co pochodzi z Kalifornii, cechuje słowo dużo. Dużo cekinów, dużo jetów, dużo kolorów, dużo seksapilu, ogromne loga. Mało minimalistycznej elegancji. I choć uwielbiam jety w stylu punk, szczególnie w połączeniu ze skórą, to ubrania Guess z reguły do mnie nie przemawiają. Podobnie ma się sprawa z butami. Chociaż w centrum miasta i w galeriach handlowych roi się od butików z damskim skórzanym obuwiem niezłej jakości, to dużo łatwiej jest tutaj znaleźć modele rzucające się w oczy, które są raczej wyzywające w tandetny sposób niż stylowe.

Kobiety są najpotężniejszą i przynoszącą największy dochód grupą konsumentów na całym świecie, bo to one pieniądze wydają. Bez względu na to, kto je zarabia. Dlatego rynek się zmienia i zespoły odpowiedzialne za marketing, większość reklam swoich produktów kierują właśnie do pań. Świetnym przykładem są tutaj spoty zachęcające do kupna męskich perfum. Logika wskazywałaby na to, że produkt, docelowo skierowany do panów powinien być reklamowany przez kuso odziane cycyate blondyny. Tymczasem czy widzieliście reklamę zapachu Paco Rabane Pure XS (jeśli nie, to gorrrąco polecam skopiowanie nazwy produktu i wklejenie jej w przeglądarkę na You Tube. Obiecuję, że paniom się  bardzo spodoba!)? Nie sądzę by grupą docelową spotu byli mężczyźni. No chyba że lubią oglądać gołe klaty i słuchać arii Bizeta w nowoczesnej aranżacji. Tak naprawdę z reguły to kobiety wybierają i kupują ubrania oraz kosmetyki dla siebie i swoich mężczyzn. Ale w Serbii jeszcze tej prawdy nie odkryto. Dlatego w centrum stolicy na każdym rogu czai się butik z włoską odzieżą męską jakości premium (przez jakość premium rozumiem, ubrania lepsze niż sieciówkowe, ale jeszcze nie haute couture). Nie ma! Nie ma ich odpowiedników damskich, co doprowadza mnie do szaleństwa, bo jestem skazana na sieciówki i inne poliestry. Serio. Jakość damskich ciuchów, które można dostać w Belgradzie jest tak zła, że aż się płakać chce. I nie zrozumcie mnie źle, lubię modę z segmentu fast fashion, ale czasem chciałbym kupić coś co jest starannie skrojone i trochę bardziej szlachetne niż bawełna z Bangladeszu. Problem dotyczy również serbskich firm. Znam pięć marek odzieżowych rodem z byłej Jugosławii i niestety muszę przyznać, że ich projekty są słabo skrojone, a ciuchy wyglądają… powiedzmy, że użyję słowa „zaściankowo”, do tego materiały z jakich są uszyte wołają o pomstę. Z takiego poliestru powinno się produkować worki na ziemniaki a nie ubrania dla kobiet!

Jak widzicie słynne powiedzenie Marilyn Monroe nie zawsze bywa uniwersalnym. Żyjąc w tak ciężkich warunkach nie mam innego wyboru i na zakupy zmuszona jestem latać do Paryża, Mediolanu i Nowego Jorku 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s