Dlaczego nie zazdroszczę pięknym kobietom

Źródło: pixabay.com, beegaia

Kobiety w stolicy Serbii można podzielić na dwa typy. Niezamożne i te ze zrobionymi ustami. Serio, w żadnym akwarium nie widziałam tylu glonojadów co na ulicach tego miasta. Na moim ulubionym blogu traktującym o życiu, związkach i pracy w korpo przeczytałam, że w Polsce facet o pewnym statusie majątkowym musi mieć kochankę dla owego statusu podkreślenia. I chyba analogicznie, w Belgradzie kobieta, która dysponuje odpowiednimi zasobami pieniężnymi musi mieć coś wstrzyknięte w wargi, żeby nie było wątpliwości, że owe pieniądze posiada. Nie wystarczy już drogi samochód i torebka o wartości dziesięciu średnich krajowych pensji, trzeba jeszcze zdecydować się na małą ingerencję chirurgiczną.

Spotkałam ją w banku. Była ode mnie starsza nie więcej niż 10 lat. Wysoka, szczupła. Miała ciemne proste włosy po same pośladki, pewnie sztuczne, zrobione usta, zrobione kości policzkowe, może nawet operacyjnie podniesione pośladki. Przypuszczam, że piersi też nie były naturalne, bo przy jej wątłej sylwetce, tak nieproporcjonalnie duży biust jest rzadkością. Miała na sobie buty od Balenciagi (okrutnie brzydkie), niebieski kostium wyglądający na bardzo drogi, torebkę od Givenchy (okrutnie piękną) i ogromne, zasłaniające połowę twarzy okulary przeciwsłoneczne od Chanel. Kradła uwagę absolutnie wszystkich zgromadzonych w pomieszczeniu, bez względu na płeć. Z jakiegoś powodu nie można było oderwać od niej wzroku. I wcale nie dlatego, że wszystkie poprawki jej powierzchowności tworzyły niesmaczną, wulgarną mieszaninę bardziej przypominającą zblazowanego kota niż kobietę, ale dlatego, że była zjawiskowa! W pełnym makijażu musiała wyglądać olśniewająco. Tego dnia udała się do banku w wersji saute, z podkrążonymi oczami, przebarwieniami na policzkach, bez grama kolorówki na twarzy. Nosiła się z klasą i pewnością siebie, tak że była wręcz onieśmielająca. Zaczęłam się zastanawiać. Skoro jest taka wspaniała, pewna siebie, silna, odrobinę wyniosła. To na co jej te wszystkie upgrade’y avatara? Po co się kłuć i później cierpieć, dla efektu, który wraz z upływem czasu będzie coraz mniej spektakularny, aż w końcu w ogóle przestanie przynosić jakiekolwiek profity. I wtedy zrozumiałam, w czym tkwi jej wewnętrzna siła i pewność siebie. Czerpie je z tego w jaki sposób wygląda, jak się prezentuje, w czym się nosi. Uśmiechnęłam się do siebie i bezgłośnie podziękowałam losowi żem średniaczek.

Cóż mogę napisać na temat swojego wyglądu? Całokształt jest całkiem spoko. Jak akurat nie mam PMSa, to naprawdę lubię swoje odbicie w lustrze. Absolutnie niczego mi nie brakuje. Mam parę atutów, które bardzo lubię. Wiem też jak pewne dwa bliźniacze atuty wykorzystać w rozmowie z mężczyznami żeby osiągnąć zamierzony cel. Ale żebym kogoś miała przyćmić wyglądem, to konkurencja musi być nadzwyczajnie słaba. I to nie jest tak, że nie nie jestem wyjątkowa, bo często bywam, na przykład, wyjątkowo cyniczna, ale w związku z tym, że mój zespół cech aparycji przedstawia się tak, że raczej tchu nie zapiera, to w drodze samorozwoju musiałam wykształcić również mózg. Bo uważam, że u kobiety o urodzie przeciętnej lub poniżej przeciętnej mózg jest wykształcany w procesie ewolucji w sposób obligatoryjny, zaś u kobiet zjawiskowo pięknych jest on kwestią woli. I ktoś powie, że to dyskryminacja, bo przecież wszyscy rodzimy się z podobną ilością szarych komórek. Owszem, ale gdzieś na pewno można znaleźć badania amerykańskich naukowców, które dowiodły, że narząd nieużywany zanika. Dlatego właśnie spotykamy na co dzień piękne i piekielnie inteligentne kobiety, jak również piękne i nie grzeszące intelektem. I te z IQ wyższym niż u karpia hodowlanego mają ciężkie życie, bo codziennie toczą wojny ze światem by udowodnić mu, że w zgrabnym opakowaniu kryje się coś więcej niż tylko powierzchowność, a te drugie to w sumie mają lepiej bo nie są nawet świadome swojej dysfunkcji. Do czasu.

Mawiają, że starość się Panu Bogu nie udała. No i fakt, że zmarszczek przybywa, ciało wiotczeje a pamięć zawodzi, nie jest zabawny dla żadnej z nas, bez względu na to czy wyglądamy jak 2 na 10 czy 10 na 10. I jeśli w toku ewolucji naszej osobowości wykształciłyśmy funkcjonalny organ wewnątrz czaszki, to wiemy, że trzeba się skupić na czymś innym i brnąć do przodu, bo przez całe życie szkoda nam było czasu by nadmierne skupiać się na czymś tak prozaicznym jak uroda. Ale wyobraźcie sobie życiową tragedię kobiety, która nigdy nie miała otoczeniu do zaoferowania niczego poza pięknym uśmiechem i parą jędrnych piersi. Kiedy ten biust zaczyna sięgać coraz niżej, kiedy ten uśmiech staje się coraz bardziej pożółkły. Jak to musi boleć kiedy cała męska część towarzystwa, zwrócona zwykle w jej kierunku, zaczyna zauważać młodsze nogi, jędrniejsze pośladki. I fantastycznie się dzieje jeśli w ciągu całego życia, ilość impulsów elektrycznych w jej mózgu pozostaje na stałym, bardzo niskim poziomie. Bo wtedy ona nie jest świadoma przemijalności swojego seksapilu. W wieku 65 czy 75 lat wygląda nieco kuriozalnie w wydekoltowanej sukience mini, ale jest nadal szczęśliwa. Niestety kiedy w miejsce odpływającej jędrności powłoki skórnej, pojawiają się się nowe połączenia synaptyczne, to się zaczyna prawdziwa tragedia. Bo się wtedy okazuje, że ona nie ma czego już ofiarować otoczeniu. A skoro jest za późno na regenerowanie mózgu, bo na to był czas jak się było nastolatką. W takim razie trzeba sobie zregenerować coś innego. A to usta, a to biust a to pupę, albo wszystko naraz.

Życie pięknych kobiet musi być ekstremalnie ciężkie! Uśmiecham się do siebie i bezgłośnie dziękuję losowi żem średniaczek.


4 myśli w temacie “Dlaczego nie zazdroszczę pięknym kobietom

  1. „(…) ale w związku z tym, że mój zespół cech aparycji przedstawia się tak, że raczej tchu nie zapiera, to w drodze samorozwoju musiałam wykształcić również mózg.”

    Uwielbiam ten fragment 🙂

    Polubienie

  2. Też należę do osób, które musiały wykształcić bardziej swój mózg :). Zdecydowanie stałam dłużej w kolejce po intelekt niż po urodę (tu załapałam się na ochłapy), ale mimo to się sobie podobam. Tak w ogóle kiedyś nawet usłyszałam, że lepiej wybrać kobietę brzydką niż ładną, gdyż uroda kiedyś przeminie, a brzydota nigdy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s