Palenie w Serbii

Obraz StockSnap z Pixabay

Mówią, że całowanie palacza jest jak lizanie popielniczki. A ja myślę, że jest gorsze, bo chociaż zapach towarzyszący takiemu pocałunkowi jest podobny do swądu tytoniowego popiołu, to popielniczka nie ma drapiącego, dwudniowego zarostu.

Choć Polska nie wiedzie prymu wśród państw niepalących, plasując się gdzieś pośrodku skali dla krajów europejskich, to kwestia niepalenia przedstawia się u nas znacznie lepiej niż w Serbii. Obecnie nikt z kręgu moich najbliższych, polskich znajomych nie pali. Nigdy tego nie robili, albo skutecznie rzucili, bo się pojawiło dziecko lub partner nie dawał im żyć z powodu uzależnienia. Świadomość zagrożeń związanych z paleniem zarówno czynnym, jak i biernym, wśród pokolenia dzisiejszych 30-latków wydaje się być wysoka. Ponadto jak ja byłam młoda to już były te czasy, kiedy wchodziła moda na niepalenie. Sterczenie w klubie z papierosem w dłoni zaczynało być passe. Pamiętam jak wprowadzono ustawę o niepaleniu w miejscach publicznych i jak owe miejsca publiczne zaczynały nieśmiało oddzielać najciemniejsze zakątki od pozostałej przestrzeni sal restauracyjnych czy barowych, tworząc tym samym azyle palaczy, odseparowane ścianą od tych, którzy nie życzą sobie żeby podczas wyjścia do knajpy ich płuca zostały uwędzone dymem papierosowym. Z czasem owe azyle stawały się coraz mniejsze, aż w końcu powoli zaczęły znikać. Ku uciesze osób niepalących i frustracji palaczy.

W Belgradzie palą wszyscy, takie odnoszę wrażenie. Nawet dzieciaki ze sztarszych klas podstawówki można przyłapać z papierosem w ciemnych zaułkach ulic, a wiem o czym mówię, bo tak się składa, że mieszkam niedaleko jednej z tutejszych szkół i na pobliskich skwerach czy w parkach często mijam uczęszczających do niej uczniów. Jeżeli zaś chodzi o lokale gastronomiczne, to tendencja jest odwrotna niż w Polsce. Sale dla niepalących znajdują się często w oddalonych od weścia pakamerach. Przeważnie gorzej oświetlonych niż miejsca dla tych co lubią puszczać dymka, czasami nawet gorzej obsługiwanych. Nic w tym dziwnego skoro, pomieszczenia dla papierosowych abstynentów świecą zwykle pustkami. Z punktu widzenia właściciela, który pragnie na biznesie zarobić, nie ma sensu inwestować w nie nawet czasu swojej załogi.

Lubię zaserwować sobie przerwę na mocną kawę podczas robienia zakupów. Obserwuję wtedy ludzi, czasem piszę nowe teksty. W jednej z galerii handlowych w Belgradzie jest taka przyjemna kawiarnia, minimalistycznie urządzona i przestronna. Efekt ten jest dodatkowo potęgowany dzięki przezroczystemu dachowi. Gdy zwykle tam jestem, leniwie przebijają się przezeń promienie popołudniowego słońca by pląsać swój tęczowy taniec na brzegach kieliszków i szklanek. Lokal znajduje sie na ostatnim piętrze budynku, dlatego oprócz dawki krążącej w żyłach świeżej kofeiny, można również delektować się w tym miejscu, widokiem na, mknące ruchliwą ulicą miasta, samochody oraz pobliską rzekę, której roziskrzony światłami pobliskich budynków, brzeg najlepiej prezentuje się o zachodzie słońca. To jest opis pomieszczenia dla palących. Sala dla tych drugich to kilka stolików w przejściu, z widokiem na stację benzynową. Natomiast w jednej z moich ulubionych restauracji serwujących dania kuchni serbskiej i bałkańskiej, część lokalu przeznaczona dla niepalących znajduje się w słabo przewietrzonej piwnicy, podczas gdy palacze mają dostęp do przestronnej, pięknej, słonecznej sali otoczonej kwiatowym tarasem.

Serbowie są bardzo uprzejmymi ludźmi, szczególnie wobec obcokrajowców, dlatego czasami spotykają mnie sytuacje, których zaistnienia nie wyobrażam sobie w żadnym innym miejscu. Stojący w korku taksówkarze, którzy obsługują akurat kurs, nie mogą sobie pozwolić na rzucanie wyzwisk w kierunku innych uczestników ruchu, bądź tarasujących przejazd robotników drogowych. Dla odreagowania stresu i rozluźnienia atmosfery sięgają wówczas po papierosa. Bardzo często zdarza się, że częstują również fajką swojego klienta. Przytrafiło mi się to kiedyś w drodze na lotnisko. Było już nieco późno, a korek sprawiał wrażenie, że w ogóle się nie porusza. Za papierosa grzecznie podziękowałam, ale wspomnienie uśmiechniętego taksówkarza pozostanie ze mną na długo!

Mieszkam w Belgradzie od roku i wciąż nie mogę przyzwyczaić się do wszechobecnego dymu papierosowego, którym na zawsze przesiąkły moje wspomnienia o tym mieście! Życzę jego mieszkańcom żeby dla własnego dobra zaczęli palić mniej!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s