Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje podły nastrój i worki pod oczami

Obraz Galina BogdanovskayaPixabay 

Mam wieczorny chronotyp. Oznacza to mniej więcej tyle, że kiedy o ósmej rano wszystkie skowronki cieszą się pięknym porankiem rozpoczynającego się nowego dnia, ja przypominam zombie. Dosłownie. Jakby poranny alarm nie przerwał mojego snu, ale wyrwał mnie brutalnie ze szponów śmierci. Nie jestem wtedy zdolna do okazywania żadnych przejawów edukacji socjalnej, gdyż mam z rana podwyższony stopień agresji. Moim największym marzeniem jest wówczas kofeina. Najlepiej podana w sposób dożylny…

Czasami znajduje się jakiś dowcipniś, ranny ptaszek, który przyzwyczajony do mojego zwykle raczej umiarkowanie apatycznego usposobienia, pyta z troską w głosie dlaczego jestem taka niemrawa. Natychmiast zaczynam wtedy szukać dwóch rzeczy. Najbliższego tępego narzędzia, którym przy jak najniższym zużyciu energii mogłabym wymierzyć bolesny cios w krocze – jeśli to mężczyzna – lub w piszczele – jeśli rozmawiam akurat z kobietą – oraz mniej wulgarnego synonimu słowa „spierdalaj”. Zawsze jako pierwsze znajduję się to drugie. Odpowiadam zwykle zdawkowo, że bardzo późno zasnęłam. Te słowa przeważnie wyzwalają w moim rozmówcy tryb Wujek Dobra Rada, który czuje się zobowiązany dać mi bezcenną instrukcję bym następnym razem wcześniej się położyła. Po prostu przytakuję i zmieniam temat, bo nie mogę sobie pozwolić na trwonienie cennych resztek energii jakie pozostały mi do rozdysponowania przed południem na idiotyczne wyjaśnienia.

Bo nie zasnęłam późno dlatego, że oglądałam zdjęcia kotów w Internecie. Poszłam do łóżka relatywnie wcześnie, czytałam gdzieś do północy, dopiero wtedy pojawiają się u mnie pierwsze oznaki zmęczenia, a później zgasiłam światło i przez kolejną godzinę przewracałam się z boku na bok. Wściekła, że nie mogę zasnąć, uspokajałam się przez kolejne półtorej godziny. Każdego ranka po przebrnięciu 6 drzemek, jestem w końcu na tyle rozbudzona by wstać. Ubrać się w coś wygodnego i ciepłego, ponieważ zmęczenie nie pozwala mi się stroić a zgodnie z moim cyklem dobowym, akurat między szóstą a siódmą rano przypada moment kiedy temperatura ciała osiąga dobowe minimum. Kiedy trzeba wychodzić jestem przygnębiona, głodna, bo czas śniadania zajęły mi drzemki i wściekła jak osa, bo jak tu nie być wściekłą w tej sytuacji? Do mniej więcej 11:00 skupienie uwagi na dłuższą chwilę wydaje się być dla mnie nadludzkim wysiłkiem, dlatego moja produktywność w tym czasie jest niemal równa zeru. Później w końcu osiąga szczyt i spada około 19:00. 0 22:00 pojawia się ostatni pik podwyższonej aktywności, który zwykle wykorzystuję na pisanie.

Okazuje się, że podwyższoną wieczorną aktywność mam zapisaną w genach, których podobno nawet 10% odpowiada za rytm dobowy. A jak powszechnie wiadomo, genów nie oszukam. Dr. Michael Breus wyróżnił 4 chronotypy. Delfiny – to osoby, które bardzo mało i bardzo lekko śpią. Często diagnozuje się u nich bezsenność. Lwy – to wymarzeni pracownicy korporacyjni. Wstają wcześnie rano i najwięcej energii mają w godzinach przedpołudniowych. Wieczorami są niezdolni do normalnego funkcjonowania. Niedźwiedzie – ich rytm dobowy uzależniony jest od rytmu słońca (latem bardziej aktywni niż zimą). Najbardziej energetyczni przed południem. Wilki – mają ogromne problemy z porannym wstawaniem. Jako jedyne z pośród wszystkich grup najbardziej produktywne są w godzinach popołudniowych i wieczorem (o, to ja!).

Niedźwiedzie są w stanie funkcjonować w porannie zorientowanym świecie, który w sposób naturalny sprzężony jest z rytmem dobowym słońca. Jednak przypłacają niedostosowanie doń swojego zegara biologicznego społecznym jet-lagiem. Komu zdarzyło się zmieniać strefy czasowe, ten wie jak ciężko przyzwyczaić się do zmian w pierwszych dniach podróży. Okazuje się, że każdego ranka nawet do 20% populacji może odczuwać objawy podobne do latających na inne kontynenty podróżników! Dlatego zachęcam Cię byś następnym razem, zanim zażartujesz szpetnie z osoby, która rankiem zamula, przemyślał czy czasami nie powinieneś zamknąć pyszczka, bo możesz mieć do czynienia nie z leniem, jak Ci się wydaje, ale z rozwścieczonym wilkiem! Auuuuu!

Obraz JL G, Pixabay