Ekologiczne bzdury

Ria Sopala, Pixabay

Międzynarodowy Port Lotniczy. 8:45 rano. Żeby się tu dostać musiałam wstać o 4:30. Mój kolejny lot jest opóźniony. Ostatnio rzadko zdarza się, bym startowała o zaplanowanym czasie. Miast przysypiać na miękkiej sofie w celu regeneracji po zerwaniu się z łóżka przed świtem, wlewam w siebie drugi już dzisiaj kubek kawy, który w połączeniu z samolotowym śniadaniem w postaci cukru, węglowodanów i jeszcze raz cukru sprawia, że czuję się niczym wiewiórka z Epoki Lodowcowej na widok żołędzia. Siedzę więc z lekko trzęsącymi się kończynami i obserwuję otaczającą mnie tłuszczę.

Ludzkości jakim jesteś osobliwym gatunkiem! Latasz w przestworach, zdobywasz kosmos, potrafisz wyprodukować szminkę, utrzymującą się na ustach przez ćwierć doby bez konieczności nanoszenia poprawek, a sortowanie śmieci cię przerasta! Trudność w kategoryzacji odpadów jest o tyle zadziwiająca, że nie mamy najmniejszego problemu z tym żeby oddzielić białego od czarnego, Żyda od Muzułmanina, geja od heteryka. A z papierem i plastikiem nie radzimy sobie wcale!

We Francji fokus na ekologię jest nie do zniesienia. Jestem ogromnie wdzięczna strajkującym, którzy paraliżują Paryż, bo dzięki nim w tutejszych mediach pojawił się drugi temat. A tak całkiem serio, w kraju nad Sekwaną wszystko jest BIO. Dwa podstawowe rodzaje bagietki kiedyś, to tradycyjna i zwykła, dziś, tradycyjna i BIO. Serce i wrodzony sceptycyzm podpowiadają mi, że ta BIO różni się od zwykłej wyłącznie chwytliwą nazwą. Dlaczego? Poznałam niedawno właściciela BIO-farmy, który zapytany o różnicę pomiędzy jego folwarkiem, a tradycyjnym gospodarstwem sąsiada, odpowiedział, że są nią głównie nawozy. On używa tych z napisem „BIO”, droższych niż zwykłe, choć produkowanych w tym samym przedsiębiorstwie co te drugie. No ale do BIO-farm Unia dopłaca więcej, dlatego się opłaca.

Są również miejsca takie jak Serbia, gdzie jeszcze do niedawna plastikowa reklamówka była dobrem narodowym. Ilości tego niedegradowalnego paskudztwa jakie można było dostać tam w każdym sklepie przerastały wszelkie wyobrażenia. I niby idzie ku dobremu, bo w supermarketach można już znaleźć biodegradowalne foliówki, a na ulicach Belgradu pojawiły się kosze na śmieci z opcją segregacji. Szkoda tylko, że wieczorem wszystkie pogrupowane odpady lądują w tym samym kontenerze. Serwując mieszkańcom stolicy przerost formy nad treścią, niczym w słynnym Avatarze w reżyserii Jamesa Camerona.

Ale ludzkość ma tendencję do przerostu formy nad treścią. Otaczamy się przedmiotami, które nie są nam potrzebne. Kupujemy rzeczy, których cena przekracza wartość, czasami nawet znacznie. Do dbania o Planetę też dopisujemy filozofię, w której ramy idealnie wpisują się ci co krzyczą najgłośniej. I tak oto szwedzka nastolatka staje się osobistością roku według Timesa. Czegóż niezwykłego dokonała by kopnął ją zaszczyt okładki prestiżowego magazynu? No w zasadzie to nikt nie wie, ale pewnym jest, że dużo i głośno krzyczy, z drugiej strony czegóż innego można spodziewać się po szesnastoletnim dziecku?

Pamiętasz jak w latach 80. i na początku 90. media wciąż trąbiły o głodzie w Afryce? Live Aid, We are the world, te sprawy. Później był 11 września, WTC, wojna w Iraku i do znudzenia wałkowany w mediach temat terroryzmu. Od czasu Live Aid minęło 35 lat, od ataku na WTC prawie 20. To szmat czasu! Czy problem głodu w Afryce został rozwiązany? Czy Amerykanie zdołali wyeliminować terroryzm? Nie. Dlaczego więc mówi się o tych problemach mniej lub wcale? Po prostu inne newsy sprzedają się lepiej. Świetnie na przykład sprzedają się obecnie ekologia i płonące lasy.

Czym jest więc ekologia? Mam wrażenie, że dziś słowo to, kojarzy się wyłącznie z fanatyzmem i przynoszącą niewyobrażalne zyski gałęzią biznesu. A wynoszony na piedestał przez tysiące rozkrzyczanych gardeł, Los Planety staje się w tym ekologicznym cyrku istotny dopiero, gdy hajs zaczyna się zgadzać. Trywializuję? Być może. Ale czy aby na pewno aż tak bardzo się mylę?

Mam nieodparte wrażenie, że państwo, którzy o ekologii ciągle tyle mówią, dla dobra Planety, własnego i mojego spokoju psychicznego, powinni choć na chwilę zamknąć japy i zacząć działać. Bo po 35 latach bezproduktywnego gadania, Afryka jest wciąż głodna, Alkaida i Issis będą wciąż straszyć, a woda z topniejących lodowców zaleje jakiś archipelag na Pacyfiku. Mam również przeczucie, że owa katastrofa klimatyczna z jej Gretą i płonącymi lasami Amazonii, podobnie jak głód w Afryce i terroryzm, stanie się tylko trendem. Mam przeczucie, że pokolenie naszych dzieci podczas rozmowy o młodej Szwedce zapyta Greta who? tak jak dzisiejsze nastolatki pytane o legendarny koncert na rzecz pomocy głodującym w Etiopii odpowiadają Live what?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s