Jesteś gruba?

Znalazłam się jakiś czas temu na Wyspach Brytyjskich i w Irlandii. Post dotyczący tego co warto zobaczyć w Dublinie pojawi się tutaj już niebawem, ale dzisiaj nie o tym. Bo dziś chciałam skreślić kilka słów o czymś bardzo ważnym, o body positivity. Body positivity a kwestia polska.

Piątkowy wieczór, Pan Fleurette szuka jakiegoś niezbyt zatłoczonego baru, w którym moglibyśmy się ogrzać sącząc powoli szklaneczkę single malt. Ja zajmuję się obserwacją kobiet. A one wszystkie w mini! Mało która w rozmiarze poniżej 40. Wszystkie piękne, wymalowane, włosy wyczesane, paznokcie błyszczą emalią, bomba! Tu jakiś cellulit, tam wcale nie płaski goły brzuch, gdzie indziej sporych rozmiarów biust, również dość skromnie odziany. One wszystkie młode i piękne. Naoglądałam się tych krągłości i pomyślałam, że chciałabym żeby dziewczyny w Polsce (ze mną na czele), jak ich koleżanki z wysp, przestały wstydzić się swoich ciał. Chciałabym również na ulicach polskich miast zobaczyć wysmarowane samoopalaczem nogi w rozmiarze XL czy wystający z nad paska wcale nie umięśniony brzuch. Ale nie, w kraju nad Wisłą takie nogi uważane są za niegodne pokazania, taki brzuch jest szczytem obciachu. Dlaczego? Odpowiedź padła z zaskakującego kierunku…

Zadzwoniłam do kolegi geja, znawcy tematu, bo na wyspach spędził lat kilka, a z racji jego oszałamiającej tolerancyjności wobec innych ludzi i nad wyraz rozwiniętemu wyczuciu estetyki, byłam pewna, że trafiłam na podatny grunt. Opowiadam mu więc w emfazie będąc, jak zjawiskowe były obiekty moich obserwacji, jaka jestem zachwycona ich postawą, że ten cellulit wysmarowany rajstopami w spreju, to jest seksowny, tylko w mediach nigdzie go nie ma, więc ludzie nie mają szans by przyzwyczaić się do jego widoku. Niczym w transie ciągnę wypowiedź o body positivity. Wtem on rzecze – No tak, ale to nie wygląda fajnie – wzorowo podcinając mi skrzydła.

Na moment straciłam zdolność mowy. Ale kiedy owa umiejętność powróciła rozpoczęłam tyradę. – A mnie się właśnie podobało! I wiesz co nie wygląda fanie? To, że łysiejesz nie wygląda fanie. Uważam, że cały czas powinieneś nosić czapkę, bo twoja glaca nie wygląda fajnie. Na plaży, kiedy wszyscy się smażą i zdejmują ile tylko można, ty powinieneś zakrywać skalp, tak samo jak dziewczyny noszące większy rozmiar zakrywają swoje ciało jednoczęściowymi strojami kąpielowymi, bo inni uważają, że nie wygląda ono fajnie. – Ale to nie jest to samo – odpowiada on spokojnie – Ja nie mam wpływu na to czy moje włosy wypadają czy nie, a one zmieniając tryb życia mogą schudnąć. – Gówno prawda – odpowiedziałam rzeczowo – owszem każdy z nas może zmienić swoje życie, zacząć ćwiczyć i przejść na dietę, ale ty możesz odkładać po 200 złotych miesięcznie i po jakimś czasie, bez większego uszczerbku na budżecie zafundować sobie przeszczep włosów, dlaczego tego nie zrobisz? – w słuchawce nastała cisza – Bo Ci się nie chce i wiesz co? Nam też się nie chce zapierniczać codziennie na siłowni i mamy takie samo prawo do zakładania krótkich spódniczek, jak Ty masz prawo do paradowania z tą swoją marnie owłosioną nagą czaszką, która bynajmniej nie wygląda fajnie.

Powyższy tekst NIE MA NA CELU OBRAŻANIA OSÓB ŁYSYCH. Uważam, że łyse jest piękne! Chcę tylko zwrócić uwagę na poważny problem podwójnych standardów. Gdzie znajduje się granica tego ile ciała powinna odsłaniać kobieta w danym rozmiarze? Dlaczego nie mamy oporów żeby powiedzieć, że cellulit powinien być zakryty? Dlaczego nie ma w narodzie problemu z hejtowaniem wyglądu kobiet, a na porządku dziennym jest akceptowanie niedoskonałości męskiego ciała? Nie rozumiem skąd to przyzwolenie by ciągle nas oceniano.

Nie, nie uważam, żebym miała prawo krytykować wygląd mężczyzn. Nikt nie ma do tego prawa. Ale na Miłość Boską nikt nie ma też prawa krytykować dziewczyny, która nie wstydzi się swoich tęgich, albo krzywych nóg. Nikt! Pamiętaj, że jeżeli masz problem z cudzym wyglądem to jest to problem Twój, nie tej osoby. I vice versa! Jeżeli komuś nie podoba się Twój wygląd, to jest to jego/jej problem, Ty się nim nie przejmuj, bo masz dość swoich. Bez względu na to czy jesteś wysoka czy niska, tęga czy szczupła, masz mały lub duży biust, krzywe lub proste zęby, kręcone lub proste włosy. Nie zasługujesz na krytycyzm! Musisz to po porostu zaakceptować. Inni się wtedy od Ciebie odczepią, a właściwie, to zaczniesz po prostu mieć ich gdzieś.

I nie trafia do mnie argument, że innym zależy na zdrowiu osób nieszczupłych, bo to największy bullshit jaki w życiu słyszałam. Ci ludzie wiedzą, że są w grupie podwyższonego ryzyka wielu chorób. Ciągłe wypominanie im tego faktu jest mniej więcej tak skuteczne, jak próba zniechęcenia dzieci do słodyczy, przez ciągłe wałkowanie tego, że cukier psuje zęby.

Ludzie! Trochę empatii!

Jeżeli spodobał Ci się ten post wciśnij przycisk polubienia i udostępnij go proszę na FB. Chciałabym by jak najwięcej fajnych babek miało do niego dostęp! Z góry dziękuję!


9 myśli w temacie “Jesteś gruba?

  1. Masz rację! Nic nikomu do cudzego wyglądu! Już nawet pomijam kwestię, że często nie mamy świadomości o chorobach, które w taki czy inny sposób wpływają na naszą fizyczność. W tym i tuszę.
    👍🏻

    Polubione przez 1 osoba

      1. No właśnie wydaje mi się, że jednak wiele osób tak naprawdę tego nie wie. Ale trzeba o tym mówic, trąbić i wałkować, by dotrzeć z przekazem jak najszerzej 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  2. Bardzo podoba mi sie ten post i uwielbiam tematy związane z body positive. 💙 Fajnie, że o tym piszesz. Mi też podobają się babki ktore noszą sie jak maja ochotę, a juz szczególnie te w większych rozmiarach, bo to w Polsce egzotyka. Ps. Dobrze mu powiedziałaś 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki! Trzeba o body positivity mówić, bo mam wrażenie, że mamy w Polsce kult ciała (koniecznie doskonałego), który znacznie obniża nam poczucie własnej wartości, a nie zasługujemy na to żeby codziennie urządzać sobie samobiczowanie patrząc w lustro.

      Polubione przez 1 osoba

  3. I co do „troski” o zdrowie jaka inni obdarzaja osoby z nadwaga…tak bardzo TAK! Jasne, juz to widzę jak jakas obca osoba „troszczy” sie o moje zdrowie, bo jestem za gruba.

    Polubienie

    1. Dokładnie! Wszyscy to wiedzą, ale utarło się, że w owej „trosce” o zdrowie osób z nadwagą należy delikatnie zwracać im uwagę, że czas zacząć ćwiczyć lub zmienić dietę. Żyjemy w czasach kiedy szczytem nietaktu byłoby zwrócenie komuś uwagi, że powinien użyć szamponu przeciwłupieżowego, ale nie ma nic zdrożnego w sugerowaniu osobie, z kilkoma dodatkowymi kilogramami, że powinna dla własnego dobra iść pobiegać. Czy tylko dla mnie jest to takie absurdalne?

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s