Z okazji drugiej rocznicy Madame Fleurette – ciąża, zawiedzione nadzieje, covid i przeprowadzka, czyli o tym dlaczego już nie piszę

Ciastko było pyszne!

Ja i Madame Fleurette obchdzimy dziś jubileusz. Choć nasza rocznica jest raczej licha – bo bawełniana, postanowiłam, że to niezła okazja by odkurzyć laptopa, postukać trochę w klawisze i wyjaśnić Wam co i jak. Wierni czytelnicy zauważyli zapewne, że od dłuższego czasu na blogu nie pojawiło się nic nowego. Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się dlaczego przestałam pisać i jakie są moje plany na przyszłość, to zapraszam do lektury!

Zawiedzione nadzieje

Zacznę od miejsca, w którym winno się zaczynać, zatem od początku. Był taki moment, że blog sprawiał mi mnóstwo radości. Spędzałam na pisaniu, fotgrafowaniu, edycji zarówno tekstów jak i zdjęć czy researchu mnóstwo czasu. Każdy wpis to kilka wyjętych z mojego życia godzin, które choć były męczące, to sprawiały mi mnóstwo przyjemności. Jednak nadszedł nietsety moment, w którym poczucie stagnacji przewyższyło uczucie radości z uzewnętrzniania się w necie. Blog przestał się rozwijać. Mimo moich szczerych chęci i ciężkiej pracy, tekstów publikowanych wręcz desperacko regularnie, mimo tego, że wychodząc ze swojej strefy komfortu próbowałam coraz to nowych rzeczy (w pewnym momencie na łamach bloga pojawił się nawet konkurs z nagrodą), statystyki strony nie szły w górę. Od dłuższego czasu liczba czytelników przestała rosnąć, a ich zaangażowanie w budowanie społeczności było niemal równe okrągłemu zeru. Choć starałam się zachęcać do rozmowy, polubień i komentarzy zarówno na stronie bloga jak i na Fejsbuku. Zero, nic, nada! No może przesadzam, ale reakcja zaledwie kilku osób na mój tekst raczej nie napawała optymizmem. Zaczęło mnie to frustrować, najpierw trochę, w sam raz by zachęcić do dalszego działania. Ale z czasem, ze zwględu na brak wyraźnych efektów, całkowicie straciłam chęć na ciągłe nagabywanie do komentarzy, dzielenie się refleksjami, błaganie o każdego lajka, w końcu na pisanie. Zadałam sobie wtedy pytanie Po co ja właściwie to robię? Jasne, że bycie twórcą internetowym zaspokajało moją próżność i potrzebę parcia na szkło. Ale jaki ma sens pisanie skoro, nawet jeśli garstka ludzi mnie czyta i to regularnie, to moje teksty nie wywołują u nich żadnych emocji? Gwoździem do trumny była dla mnie chęć nawiązania współpracy z pewnym, dodam niespecjalnie popularnym, sklepem internetowym, który bez podania przyczyny odrzucił moje propozycje zareklamowania ich – trzykrotnie. Do tej pory nie jest mi wiadomym czy treści Madame Fleurette są dla nich nieciekawe czy po prostu jestem zbyt mało popularna jak na ich wysublimowany gust. Po tej porażce, być może niewielkiej, ale będącej kroplą, która przelała czarę goryczy, z dnia na dzień postanowiłam, że mam serdecznie dość bezskutecznych prób rozwijania bloga, budowania czegoś co zatrzymało mnie w miejscu, z którego nie mogę ruszyć. Przestałam pisać. Stwierdziłam, że te 2 lub 3 godziny jakie spędzam przygarbiona nad ekranem komputera żeby powstał nowy post, mogę równie dobrze poświęcić na oglądanie seriali na Netflixie, albo czytanie porno-romansów w stylu prozy E.L. James. Będą one tak samo bezproduktywnie spędzonym czasem. Fakt, że odkąd zrobiłam sobie przerwę, o bloga zapytały 3, może 4 osoby (w tym moja mama i Pan Fleurette), wcale nie pomógł. Bo skoro nawet bliskich mi osób nie rusza to, że nagle przestałam publikować, to jak mogę oczekiwać od obcych ludzi, że będą zaangażowani?

Koronawirus

Koronawirusowe szaleństwo miało na szczęście bezpośrednio niewielki wpływ na moje życie. Obecnie, pandemia sama w sobie diametralnie go nie zmienia. Choć od noszenia maseczki zmagam się z niedoskonałościami na skórze wokół ust i na brodzie, co niewątpliwie psuje mi nastrój, to sytuacja na świecie nie ma nadzwyczajnego wpływu na pogorszenie się mojego samopoczucia. Ale gdzieś w okolicy kwietnia i nieco później fakt, że pozamykano nas w domach, a media do porzygu krzyczały tylko o zakażeniach i śmierci, jakoś nie napawał mnie entuzjastycznie do tego żeby pisać o rzeczach błachych jak ciuchy czy zwiedzanie Paryża. A przeież w natłoku całego tego życiowego szamba, które nas otacza na codzień, mój blog miał być odskocznią od tematów poważnych. Chwilą rozrywki, miał wywołać uśmiech, a w szczególnych przypadkach, nawet parsknięcie. Nie oznacza to jednak, że absolutnie nic się w moim życiu nie zmieniło. Przez koronawirusa, byłam zmuszona do zrewidowania i zmiany moich planów na przyszość.

Ciąża

Tak, jestem w stanie błogosławionym i nie mam zamiaru wiele o tym pisać, bo to moja prywwatna sprawa, ale… część okresu niepiśmiennego na Madame Fleurette zbiegła się również z pierwszym trymestrem ciąży kiedy to, spałam 16 godzin na dobę lub więcej, jeżeli tylko miałam taką możliwość i mdliło mnie codziennie od rana do następnego rana. Tak się składa, że nie uśmiecha mi się puszczenie pawia na laptopa, tylko dlatego, że ktoś otworzył lodówkę znajdującą sie w sąsiednim pomieszczeniu. Przyznacie, że nie są to warunki szczególnie sprzyjające kreatywności.

Przeprowadzka

W związku z tym, że zajmowany przez nas obecnie penthaus nie jest przystosowany do zamieszkiwania przez dwoje dorosłych, niemowlę i kota, zmuszeni jesteśmy wymienić go na większy model. Podjęłam się więc znalezienia badziej stosownego lokum. Wiadomo, sypialnia kota musi być ciepła, sucha, odpowiednio nasłoneczniona, szczególnie zimą. Rudzielec lubi też spoglądać na ludzi, również tych, którzy do niego nie należą, z góry, dlatego balkon w jego prywatnym apartamencie jest mile widziany. Oprócz tego oczywistym jest, że muszą się w nim zmieśćić wszystkie drapapki i zabawkowe myszy. Wypadałoby żeby dziecko też miało gdzie spać. Dlatego cały wolny czas jakim ostatnio dysponuję zajmuje mi przeglądanie ogłoszeń w internecie, wykonywanie telefonów do agencji nieruchomości, umawianie wizyt w mieszkaniach, którymi potencjalnie jesteśmy zainteresowani oraz (w końcu) same oględziny. Jestem tak zakręcona w tych czynnościach, że darzyło mi się umówić dwie wizyty w tym samym mieszkaniu. Na szczęście z dwoma różnymi agentami, więc nie było strasznego obciachu. To całkiem wygodna wymówka żeby nie pisać.

Chęć powrotu do pisania

Tę odczuwam bezszprzecznie, bo przecież mimo zawiedzionych ambicji, badzo to lubię, jednak najwyraźniej przez kilka miesięcy nie przewyższała ona ogólnego zniechęcenia do wszystkiego co okołoblogowe. Ale dzisiaj zebrałam się w sobie i popełniłam powyższy tekst. I było fajnie. Czy wystarczająco fajnie żebym złapała bacyla i zaczęła pisać znowu? Tego jeszcze nie wiem. Zobaczę.

Jeżeli spodobał Ci się ten post wciśnij przycisk polubienia i udostępnij go proszę na FB. Chciałabym by jak najwięcej fajnych babek miało do niego dostęp! Z góry dziękuję!


8 myśli w temacie “Z okazji drugiej rocznicy Madame Fleurette – ciąża, zawiedzione nadzieje, covid i przeprowadzka, czyli o tym dlaczego już nie piszę

  1. Koronawirus jest bardzo zachłanny, bo zaabsorbował sobą prawie całą uwagę wszystkich. Ludzie są skupieni na tym, jak TO przetrwać, a czasami niestety także na tym, żeby w ogóle przetrwać. Pewnie dlatego mniej czytają np. blogi. To jest taki trochę paradoks, bo przecież czasu jest więcej niż przed pandemią, dużo siedzi się w domu itd. A jednak mało osób jest w tym okresie jakoś specjalnie efektywnych – w czytaniu, pisaniu czy czymkolwiek innym. Czasami nachodzą mnie jednak takie myśli – i nie będę tu specjalnie odkrywcza – że to przymusowe spowolnienie jest nam wszystkim w jakimś sensie potrzebne, że wydarzyło się po coś …

    Życzę dużo radości podczas realizacji w nowej życiowej roli 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Fantastyczny wpis! ❤ brakowało ich tutaj ☺ każdego dnia spoglądałam tu z nadzieją, że może dodałaś coś nowego ☺
    Tak, koronawirus rzeczywiście bardzo uprzyksza życie, ale jakoś idzie się przyzwyczaić. Oby znów nas nie pozamykali tak jak to zapowiadają.
    Bardzo się cieszę z Twojego pięknego błogosławionego stanu! 😘 serdecznie gratuluję ❤ i obyś czuła się już lepiej ❤
    Pozdrawiam 😘❤

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ja również oczekiwałam z niecierpliwością na wpis, jak zawsze super się czyta mam nadzieję że jednak bakcyl znów się złapie 🙂 ogromne gratulacje i dużo zdrówka dla Was 🤗 czekamy na kolejne wpisy 🙂

    Polubienie

  4. Hej, co tu się wyrabia? Człowiek zniknął na chwilę a tu już „nie mam ochoty pisać”, „jestem zniechęcona”… Proszę się otrząsnąć i pisać, ja też czekam, nie tylko ta garstka ludzi 🙂

    A tak poważnie, gdzieś pytałaś o czym byśmy poczytali na Twoim blogu i ja mam taką listę życzeń:
    Tematy około-dzieciowo-matkowe
    1. Jak wygląda stan błogosławiony we Francji, prowadzenie ciąży, czy się pracuje, czy chodzi na zwolnienia, jakie badania…no wszystko związane z tematem.
    2. Jak Francuzki ogarniają się po porodzie, jak wygląda wsparcie państwa, jakie podejście do wychowywania mają?
    3. Jak wygląda edukacja seksualna we FR, czy te słynne „lekcie mastrurbacji” dla dzieci rzeczywiście odbywają się już w przedszkolach (no żart, może i mocny i czerstwy, ale serio bardzo mnie ES w innych krajach ciekawi, bo jak wiadomo u nas w PL jest w tym temacie średniowiecze)?
    4. Jak wygląda przyjaźń z Francuzami?
    5. Co jecie na te słynne kolacje między 20 a 22? O jedzeniu nigdy dość!
    6. A może coś o inwestycjach w nieruchomości w innych krajach? To szalenie ciekawe.
    7. Czym zajmuje się zawodowo Madame i czym Monsieur (mam nadzieję, że nie popierdoliłam tytułów po fransusku :D)
    no i najważniejsze:
    8. GRATULACJE :)))) Jak się czujesz ???

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hej! Fajnie, że do mnie wpadłaś! Ciebie też jakoś długo nie było, w „blogosferze” (jakie to słowo jest nadęte!) co? Dzięki za Twoją obszerną listę, na niektóre pytania chętnie odpowiem. Cierpliwości potrzebuję odrobinę czasu żeby zebrać materiały i przygotować sie należycie. Inne pozostaną bez odpowiedzi, bo z różnych powodów nie pojawiają się te tematy na blogu celowo. Pomysł o opisie prowadzenia ciązy we Francji jest super! I przyznaję, że sama o tym nie pomyślałam, a pewnie zainteresowałby dziewczyny! Teraz, czuję się świetnie! Wcześniej, było odrobinę (eufemizm) gorzej. 😉 A Ty? JAk wygląda życie z mini_człowiekiem?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s