8 typowych polskich zwyczajów, które Francuzowi wydają się MEGA DZIWNE!

Zdjęcie autorstwa Andrea Piacquadio z Pexels

Poprzedni wpis cieszył się sporą popularnością i w odpowiedzi nań pojawiły się maile z pytaniem o reakcje Francuzów na polskie zwyczaje, dlatego postanowiłam, że pójdę za ciosem i napiszę parę zdań o polskich obyczajach, które sprawiły, że Panu Fleurette ze zdziwienia gały wyszły z orbit. No dobra, nie wszystkie aż tak go zszokowały, ale jednak wciąż wydają się mu dziwne. Dobrej zabawy!

1. Mamusia i tatuś

Na wieść, o tym że Polacy nazywają teściów mamą i tatą Pan Fleurette prawie zemdlał. We Francji, młodzi zwracają się do rodziców swoich małżonków po imieniu, z zachowaniem formy grzecznościowej vous zarezerwowanej dla sytuacji oficjalnych. Jest to zwrot, który ciężko przetłumaczyć na język Polski, gdyż u nas wyszedł już z użycia. Zadane teściowej pytanie: Jak się masz mamo? (ewentualnie, Jak się mama miewa) na francuski należy przetłumaczyć dosłownie np. Sophie, jak się miewacie (aż się prosi żeby dodać tutaj „towarzyszko” :-D). Pan Fleurette zwraca się do moich rodziców po imieniu i chyba wszyscy uważamy, że tak jest lepiej. Tradycja z mamą i tatą nawet dla mnie jest dziwna. A jak wy zwracacie się do teściów?

2. Obiadokolacja

Nad tą kwestią rozwodziłam się w poprzednim wpisie, który możecie znaleźć TUTAJ dlatego poświęcę jej tylko kilka słów. Otóż Francuzi mają fioła na punkcie punktualności posiłków, dlatego w zamierzchłych czasach, kiedy mojej mamie zdarzyło się podać obiad około godziny 15:00, albo kolację o 18:00, Pan Fleurette czuł się zagubiony niczym Alicja w Krainie czarów.

3. Gość w dom, Bóg w dom

Podobnie jak my, Francuzi też są gościnni. Dlatego chętnie przygotowują dla zaproszonych biesiadników wieczerzę składającą się z 6 lub 7 dań (serio!), ale ten punkt jest związany bezpośrednio z poprzednim. Jeżeli wpadniesz do Francuza na kawę w czasie pomiędzy posiłkami, to dostaniesz kawę i herbatnika (albo tylko kawę). Panu Fleurette nie mieściło się w głowie zachowanie mojej mamy, która niezapowiedzianym gościom przybyłym około 17:00 podała najpierw kawę i ciasto, a następnie za półtorej godziny zaserwowała kolację. Pomijając to, że jego zdaniem o tej porze nie jada się wcale, to jeszcze na domiar złego zaczęliśmy od deseru, a później jedliśmy coś słonego. Jego świat stanął na głowie!

4. Wielkanoc

Dla większości Francuzów Wielkanoc jest po prostu czasem wiosennych wakacji. Więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. Rozbudowana tradycja Świąt Wielkiej Nocy w Polsce, napawa ich ogromnym zdziwieniem. Najbardziej zdumiewające jest dla nich typowe wielkanocne śniadanie. Ludziom przywykłym do zjadania rankiem zaledwie grzanki z dżemem, stół zastawiony żurkiem, mięsiwami, chrzanem i jajkami na sto różnych sposobów nie mieści się w głowie. Że już nie wspomnę o tym, że ci szaleni Polacy wstają o 6:00 rano lub wcześniej, żeby przed tym śniadaniem iść do kościoła!

5. Wódko ma, któż bez ciebie sobie w życiu radę da?

O tym też wspominałam już kilkukrotnie. Tutaj pragnę jednak zwrócić uwagę na to, że Francuzi przecierają oczy ze zdumienia widząc ile wódki w ciągu jednej imprezowej nocy są w stanie wypić Polacy zachowując przy tym wciąż względną świeżość umysłu, wyprostowaną postawę i niekończącą się chęć do dalszej zabawy.

6. Zupy

Znam co najmniej dwóch Francuzów, którzy szaleją na punkcie polskiego żurku. To nie jest tak, że zupy są dla Trójkolorowych czymś dziwnym. Ale Francuz nie jada ich latem wcale. Gorąca polewka jest dla niego typowym, skutecznie rozgrzewającym, zimowym posiłkiem. Z tego powodu nie rozumieją oni dlaczego w Polsce, jako ciepłą przystawkę prawie zawsze podaje się zupę. I jeszcze jedno, ich zdaniem rosół, to nie jest osobne danie tylko baza dla innych wciąż nieugotowanych specjałów.

7. Sport narodowy Polaków

Tutaj przywołam anegdotę. Kiedy jechaliśmy po raz pierwszy na weekend do moich rodziców, szef Pana Fleurette (Francuz żonaty z Polką) polecił mu zabrać ze sobą wygodne buty, bo istnieją spore szanse, że moi rodzice będą chcieli zabrać go na grzyby. Nie mylił się wcale! Kilka godzin po naszym przyjeździe byliśmy już w lesie. Pan Fleurette o grzybach nie ma pojęcia, bo we Francji nie jest to popularna forma spędzania wolnego czasu, ale jest zachwycony atmosferą grzybobrania, tym, że ludzie są lekko podekscytowani, troszkę ze sobą rywalizują. Podoba mu się to, że grzybiarze serdecznie się pozdrawiają, zagadują kurtuazyjnie, zaglądają sobie do koszyków i wzajemnie chwalą zbiory. Złapał nawet bakcyla i chodzimy na grzyby nawet tutaj we Francji. Zdaniem szefa grzybobranie to narodowy sport Polaków.

8. Pani Basiu

To kolejne dziwne zjawisko, tym razem językowe. W oficjalnych sytuacjach Francuzi zwracają się do siebie per PANI + NAZWISKO, np. Madame Dubois. Jeżeli dobrze się znają, podobnie jak Polacy przechodzą na TY, np. Sophie. Ale przenigdy nie usłyszysz od nich niezwykle popularnej w Polsce formy pośredniej PANI + IMIĘ, np. Madame Sophie, a oficjalna forma PANI + ZDROBNIENIE IMIENIA np. Madame Basia, Monsieur Tomek (pani Basiu, Panie Tomku) jest dla nich absolutnie abstrakcyjnym konceptem!

Jak myślicie jakie inne polskie zwyczaje mogą dziwić obcokrajowców? Jakie macie doświadczenia z Francuzami i innymi nacjami. Chciałybyście dowiedzieć się jakie Francuskie zwyczaje dziwią Polkę? Dajcie znać w komentarzach tutaj lub na FB. Będę wdzięczna za każdy komentarz!

Jeżeli spodobał Ci się ten post wciśnij przycisk polubienia i udostępnij go proszę na FB. Chciałabym by jak najwięcej fajnych babek miało do niego dostęp! Z góry dziękuję!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s