Dyskryminowano mnie w pracy ze względu na płeć

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie pexels-photo-5668792.jpeg
Photo by Sora Shimazaki on Pexels.com

Odkąd pamiętam media trąbią o tym, że kobiety są w pracy dyskryminowane. Zgodnie z danymi za zeszły rok Polki zarabiają średnio o ponad 20% mniej niż mężczyźni. To jeden z najwyższych wskaźników pay gap w Europie. Ale czy płace to jedyny przykład dyskryminacji kobiet ze względu na płeć? Okazuje się, że nie! Opowiem Wam cztery historie, swoją i trzech bliskich mi dziewczyn, potwierdzające że kobieta na polskim rynku pracy nie ma lekko.

Zacznę od tego, że zarówno w pracach dorywczych, jak i tych całkiem poważnych nigdy nie trafiłam na szefa, który dyskryminowałby mnie dlatego, że jestem kobietą, a dywersyfikacja zarobków na stanowiskach, które zajmowałam była zależna od innych czynników niż płeć – zarabiałam tyle samo co niektórzy faceci na tej samej pozycji co ja. Przykłady seksistowskich zachowań zdarzają się często kobietom pracującym w „typowo męskim” otoczeniu. Tak było i u mnie. Żeby przybliżyć Wam sytuację powiem tylko, że w całym dziale było zatrudnionych dwudziestu kilku chłopaków i dwie dziewczyny. Byliśmy zespołem mocno zmaskulinizowanym, ale raczej zgranym, a kwestia płci nie nie miała znaczącego wpływu na nasze wzajemne relacje. Ale miałam też w pracy kolegów z innych zespołów… Pierwszym przykładem niech będzie facet nadzorujący jeden z ważniejszych projektów, nad którymi przyszło mi pracować. Kiedy dowiedział się, że mam przejąć obowiązki kolegi, który się zwolnił, pofatygował się do mnie i bez ogródek poinformował mnie, że nie chce pracować z babą (nie jest to cytat, ale te właśnie słowa w naszej rozmowie zostały przez niego użyte). Odesłałam go z tym problemem do mojego szefa. Nie wiem czy rozmawiali na ten temat. Choć dzisiaj żywię wobec niego wyłącznie ciepłe uczucia, bo stworzyliśmy naprawdę fajny team i z nikim na jego stanowisku nie pracowało mi się tak dobrze, to tej rozmowy nigdy mu nie zapomnę, bo przez nią kilka pierwszych miesięcy naszej współpracy, było dla mnie koszmarem. Podświadomie czułam, że za wszelką cenę muszę mu udowodnić, że nawet będąc babą mogę wykonywać powierzone mi obowiązki tak samo dobrze (albo i lepiej) niż jakiś chłopak. Dlatego właśnie pracowałam więcej i ciężej niż inni, więcej i ciężej niż powinnam. Gdybym miała penisa niczego nie musiałabym nikomu udowadniać.

Kolejny przykład to facet, któremu wydaje się, że leci na niego wszystko co ma waginę. Nie wiem skąd wzięło się u niego to przekonanie, bo chociaż pewnie znajdą się dziewczyny, które pociąga taki typ mężczyzn, to ja uważam, że gość jest całkowicie aseksualny (dzieje się tak pewnie dlatego, że od zawsze przejawiałam słabość raczej do chłopaków w typie Paolo Nutiniego niż Jean-Claude’a Van Damme’a). W każdym razie, Żanklod nie krępował się podczas licznych rozmów z moimi piersiami (a że noszę miseczkę G, to czasami tym rozmowom nie było końca). Jestem twarda i nie ruszają mnie zagrywki tak niskich lotów, ale bardziej wrażliwa dziewczyna mogłaby znosić je gorzej. Nigdy nie pozwoliłabym żadnemu facetowi nawet zbliżyć się do nieprzekraczalnej dla mnie granicy, dlatego nie zgłosiłam takich sytuacji do HR. Być może niesłusznie.

Pierwsza z moich znajomych, których historię pragnę tutaj przybliżyć pracowała onegdaj w międzynarodowej korporacji. W celu uniknięcia konwersacji jej przełożonych – panów w okolicach pięćdziesiątki z mocno zaawansowanym kryzysem wieku średniego – z jej piersiami, zmuszona była zakładać do pracy wyłącznie workowate golfy, za duże marynarki i długie spodnie. Swoje piękne, ciemne, długie włosy zaczęła upinać w mało twarzowe koki. Dzięki tym zabiegom podstarzałe żigolaki z zarządu zapominały choć na chwilę o tym, że siedząca przed nimi kobieta we wczesnej młodości dorabiała sobie jako modelka i były w stanie skupić się na rozmowie z całkiem dojrzałym i odnoszącym sukcesy menadżerem projektu.

Skoro o palantach mowa… Moja znajoma, która podobnie jak ja miała wątpliwą przyjemność pracy w męskiej działce przyznaje, że nie może narzekać na szefostwo, dbające zawsze o równe zarobki swoich pracowników obu płci (przynajmniej do czasu jak poszła na urlop macierzyński, w trakcie którego ominęło ją kilka podwyżek, co obniżyło jej pensję w stosunku do zarobków kolegów). Jednak ona, miała z kolei trudne przeprawy z klientami płci męskiej, którzy nie mogli (albo raczej nie chcieli) uwierzyć w to, że kobieta wykonująca techniczną robotę jest w stanie poradzić sobie tak samo dobrze jak znajdujący się na jej miejscu mężczyzna. Owi klienci mieli czelność sprawdzać zarówno doświadczenie, jak i wiedzę techniczną tej dziewczyny. Stawiali wobec niej wyższe wymagania niż wobec chłopaków wykonujących te same obowiązki. Zdarzyło się nawet, że zleceniodawca zażądał współpracy z kimś innym. Żaden z jej męskich współpracowników nie znalazł się nigdy w podobnej sytuacji, nawet jeśli mieli oni okazję robić zlecenia dla tych samych klientów. Znam inną dziewczynę, która właśnie ze względu na lekceważący stosunek klientów płci męskiej wobec niej, postanowiła zmienić pracę.

Ostatni już przykład, to młoda kobieta i jej szef seksista, który być może, ma na tyle klasy żeby powstrzymać się od pożerania jej wzrokiem, ale za to na wieść o tym, że zaszła w ciążę nie omieszkał zrobić jej awantury. Takiej prawdziwej, z krzykiem i robieniem ofiary z siebie, a z niej bezwzględnej, nieodpowiedzialnej i niewdzięcznej intrygantki. (Ja również uważam, że to do prawdy oburzające, iż niemal 30-letnia kobieta ma czelność zajść w ciążę!) Owa prowokatorka zarabia najniższą krajową. Specyfika jej pracy pozwala jednak na podniesienie miesięcznego wynagrodzenia poprzez wykonywanie dodatkowych zleceń, których przydzielaniem zajmuje się, rzecz jasna, szef. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że zlecenia częściej trafiają do kolegów naszej bohaterki niż do niej samej.

Jakie są Twoje doświadczenia w tej materii? Czy Tobie też zdarzało się być dyskryminowaną w pracy ze względu na brak członka? Jak sobie radzisz z podobnymi sytuacjami? Podziel się ze mną swoją historią w komentarzu!

Jeżeli spodobał Ci się ten post wciśnij przycisk polubienia i udostępnij go proszę na FB. Chciałabym by jak najwięcej fajnych babek miało do niego dostęp! Z góry dziękuję!


Jeżeli czujesz się ofiarą molestowania seksualnego i szukasz pomocy nie wahaj się zadzwonić pod numer telefonu (22) 828 11 12

Możesz również wejść na stronę Fundacji Centrum Praw Kobiet. Organizacji, której misją jest działanie na rzecz równego statusu kobiet i mężczyzn w życiu publicznym oraz w rodzinie.


8 myśli w temacie “Dyskryminowano mnie w pracy ze względu na płeć

    1. Dlatego napisałam ten tekst. Kiedy robiłam risercz wśród bliskich mi kobiet, tylko trzy przyznały, że nie mają problemu z dyskryminacją w pracy ze względu na płeć – jedna z nich ma własną firmę w branży, gdzie obecność kobiet jest raczej powszechna, a druga pracuje z samymi kobietami, więc siłą rzeczy ich dyskryminacja nie ma w firmie miejsca. Poza nimi każda spotkała się z przykładem jakiegoś faceta, który nie do końca potrafi znaleźć się w realiach XXI wieku.

      Polubienie

  1. Miałam kiedyś koleżankę informatyczkę. Bardzo dobrą, z resztą. Miała duże problemy ze znalezieniem pracy, bo wszędzie woleli informatyków-mężczyzn (powiedziano jej to całkiem otwarcie na kilku rozmowach).

    Mój mąż też jest informatykiem, w instytucji publicznej. W zespole mają samych facetów, a jak (rzadko, bo rzadko, co wobec przytaczanych przykładów mało mnie w sumie dziwi, ale się zdarza) przy rekrutacji nowego pracownika zdarza się podanie kobiety, to kierownik i dyrekcja w ogóle nie biorą go pod uwagę 🤦🏻‍♀️

    Mnie samej w pracy z uwagi na płeć nie dyskryminowano (chyba, że w kwestii zarobków właśnie, ale ciężko mi to z całą pewnością ustalić, bo wszyscy tak bardzo krępują się mówić o pieniądzach… 🤦🏻‍♀️). Za to nigdy nie zapomnę idiotycznych tekstów wygłoszonych bez krępacji w mojej szkole średniej przez mężczyzn-nauczycieli (!!) od matmy, chemii i informatyki o tym, jakie to dziewczyny są słabe z tych przedmiotów. No jak, kwa, tak można, ja się pytam?! 🤷🏻‍♀️

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kierownictwo Twojego męża jest do zwolnienia. A co do nauczycieli… Na studiach jeden z wykładowców powiedział mi, że kobieta inżynier jest jak świnka morska – nie ma nic wspólnego ani ze świnią, ani z morzem. Pomijając kwestię tego, że podważył moje kompetencje czy umiejętności, to miał czelność podważyć moją kobiecość. Wtedy byłam młoda i przestraszona. Dziś żądałabym oficjalnych przeprosin na piśmie.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Noo… takich nauczycieli i wykładowców to się powinno przywoływać do porządku na poziomie oficjalnym. Może kiedyś doczekamy takich czasów 😉

        Polubienie

  2. Jesteś wielka za przytoczenie namiarów na Fundację Centrum Praw Kobiet i telefon wsparcia!
    Borze, ile ja miałam takich sytuacji… Najbardziej w pamięci zapadła mi sytuacja, w której pan z jednego z urzędów publicznych, z którym współpracuje moja firma, nie mógł się nadziwić że „taka” (do dzisiaj nie wiem „jaka” i ogólnie o ch…mu chodziło) kobieta pracuje w tak ściśle technicznej branży. Mało tego, on to powiedział na głos, do mnie, w cztery oczy, po tym jak wcześniej powtarzał to chyba wszystkim moim przełożonym (miałam 3).

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kiedy słucham (czytam) takich historii, to z jednej strony śmieszno, bo skąd oni biorą takie okazy w XXI wieku, ale z drugiej strony jednak straszno, bo przyszło nam żyć w badzo dziwnych dla kobiet czasach…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s