Poród po francusku

Nie martwcie się, ten blog nie zmieni się w kolejny parentingowy, chociaż ta opcja mocno mnie kusi, bo mam wrażenie, że aby stać się w tym kraju poczytnym blogerem to trzeba albo pisać o wychowaniu dzieci, albo o jedzeniu. Szkoda, że nie znam się ani na jednym, ani na drugim! Wszystkie pojawiające się na Madame Fleurette wpisy dotyczące ciąży, a w przyszłości macierzyństwa, będą publikowane wyłącznie jako odpowiedź na Wasze pytania, bo przecież w tym wszystkim chodzi również o to bym na łamach tej strony dostarczała interesującego Was kontentu. Niniejszy tekst jest kontynuacją wpisu Ciąża po francusku, do którego zapraszam jeżeli jeszcze się z nim nie zapoznałaś.

Wybór szpitala

We Francji rodzić można, podobnie jak w Polsce, w szpitalu (za darmo), w prywatnej klinice (za gruby hajs) lub w domu w towarzystwie położnej (nie wiem jak wyglądają kwestie finansowe w takim przypadku). Poród domowy staje się w ostatnich czasach bardzo popularny. Wyboru placówki dokonuje się z pewnym wyprzedzeniem. Najpierw należy zgłosić się na listę oczekujących online, a następnie ma miejsce wizyta rejestracyjna, polegająca na zebraniu wywiadu przez położną. W Paryżu ze względu na sporą konkurencję, wyboru placówki dokonuje się tuż po zakończeniu pierwszego trymestru ciąży. W małych miejscowościach – gdzie zaludnienie (a co za tym idzie prawdopodobieństwo zgłoszenia chęci rodzenia przez dużą liczbę ciężarnych w tym samym czasie) jest niskie, nie ma potrzeby aż tak się śpieszyć.

Poród

W akcji porodowej bierze udział położna będąca akurat tego dnia na dyżurze i lekarz z doskoku, jeżeli jest jakiś problem. Sale porodowe są wyłącznie pojedyncze. Nawet w czasie pandemii w podczas porodu przyszłej mamie może towarzyszyć przyszły tata. Dostęp do wanny i innych gadżetów zależy od szpitalnego wyposażenia choć generalnie nie ma z takimi rzeczami problemu.

Znieczulenie

Choć w Polsce dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego teoretycznie posiada każda kobieta w czasie porodu, to w praktyce różnie z tym bywa. A to nie ma anestezjologia, a to anestezjolog jest, ale ratuje komuś życie, a to rozwarcie jest za duże i za późno na znieczulenie, albo (mój ulubiony argument) nie, bo nie. Mogłabym mnożyć przykłady odbierania polskim kobietom z mojego najbliższego otoczenia prawa do przejścia porodu w sposób godny. We Francji nikt ciężarnej nie robi łaski podając jej znieczulenie zewnątrzoponowe jeżeli rodząca tego zażąda. Wiele porodówek zatrudnia swoich anestezjologów, którzy są od tego jak pierś od ssania żeby podać rodzącej znieczulenie i uśmierzyć jej ból.

Opieka w szpitalu

Nie wiem czy wszędzie jest tak samo, ale w szpitalu, w którym byliśmy ja i Mały Ssak, opieka była na wysokim poziomie. Generalnie co 2 godziny (oprócz nocy, wtedy rzadziej) przychodziła do nas położna lub pielęgniarka pediatryczna, która była zarazem doradcą laktacyjnym. Ta pierwsza sprawdzała co z mamą jej piersiami, nastrojem i podwoziem. Ta druga pomagała mi przystawiać Małego Ssaka do piersi, sprawdzała częstotliwość karmienia, kupy i siusiu, poziom zażółcenia skóry bobasa oraz jego słuch. Oprócz tego razem z tatą zostaliśmy przeszkoleni na żywym organizmie w kwestii kąpieli i pielęgnacji noworodka, zmiany pieluszek, oczyszczania oczu, noska itd. Do tego doszła wizyta pediatry oraz kilka sesji z fizjoterapeutą. Pobyt w szpitalu, tak jak w Polsce trwał 72 godziny. Dodam, że traktowano mnie w tam jak człowieka. Mało tego! Jak człowieka, który cierpi i ma prawo być zmęczony, słaby i nie mieć pojęcia co dalej robić z płaczącym maleństwem. Z relacji moich znajomych wynika, że w Polsce takie podejście niekoniecznie jest standardem.

Karmienie piersią

We Francji nie karmi się piersią, to znaczy karmi się, ale nie jest na to kładziony nacisk. Trudno się zresztą dziwić skoro…

…urlop macierzyński…

…trwa tutaj 10 tygodni!

Ja uważam, że to bestialstwo, ale we Francji – słynącej przecież z prorodzinnej polityki – po niespełna 3 miesiącach matka (z cieknącymi piersiami i po 2 godzinach snu w nocy) wraca do pracy, a dziecko zostaje oddane pod opiekę niani lub do żłobka. Nic dziwnego, że kobiety nie decydują się tutaj na karmienie piersią, bo jak to pogodzić z pracą, do której trzeba wrócić tak szybko po porodzie.

Położna środowiskowa

Położna przyjeżdża na wizytę domową 2 razy w ciągu tygodnia od wyjścia ze szpitala. Waży wtedy Ssaka, sprawdza czy karmienie odbywa się w sposób prawidłowy, pyta o regularność oraz kolor siusiu i kupy, oprócz tego sprawdza obwód czerepu latorośli, stan zaorania brodawek baru mlecznego i czy matczyne podwozie (ewentualnie rana po cesarce) goi się w prawidłowy sposób. Następnie do położnej należy udawać się z maluchem raz w tygodniu przez miesiąc w celu sprawdzenia jego masy… (uwaga bedzie zenujący suchar) albo rzeźby!

Konsultacja ginekologiczna

Między 4 a 6 tygodniem połogu mama winna udać się do ginekologa na wizytę kontrolną w celu ustalenia czy podwozie zregenerowało się we właściwy sposób, a ewentualne blizny nie przeszkadzają we współżyciu, nie bolą i ogólnie nie obniżają jakości i życia młodej mamy.

Fizjoterapeuta uroginekologiczny

Każda mama we Francji dostaje skierowanie na 10 bezpłatnych sesji u fizjoterapeuty uroginekologicznego, do którego należy udać się po zakończeniu połogu. Podczas spotkań pracuje się nad powrotem do stanu pierwotnego mięśni dna miednicy oraz ewentualnych blizn powstałych podczas porodu.

Z rzeczy nietypowych

W związku z tym, że wychodząc że szpitala karmiłam Ssaka piersią, dostałam receptę na wypożyczenie z apteki elektrycznego laktatora. Przyznaję, że nie wiem czy, oraz jakiej wysokości zniżka obejmuje taką receptę, ale to bardzo miły gest w stronę portfela młodych mam.

W szpitalu, w którym rodziłam była możliwość dopłacenia za jednoosobową salę poporodową, gdzie, za odpowiednią dopłatą, mógł nam w nocy towarzyszyć również tata.

Jeżeli nie wyczerpałam tematu i masz jakieś dodatkowe pytania dotyczące kwestii przebiegu ciąży, porodu i połogu we Francji nie zawahaj się zadać je w sekcji komentarzy tutaj lub na fejsbuniu.

Jeżeli spodobał Ci się ten post wciśnij przycisk polubienia i udostępnij go proszę na FB. Chciałabym by jak najwięcej fajnych babek miało do niego dostęp! Z góry dziękuję!


4 myśli w temacie “Poród po francusku

  1. Gratulacje z okazji zastania mamą 🙂 Bardzo ciekawy wpis. Jeśli chodzi o opiekę w szpitalu we Francji, brzmi to bardzo dobrze. W Polsce z opieką w szpitalu jest różnie, bo można jeszcze trafić na taki skład pielęgniarek i lekarzy którzy gdzieś porzucili swoje powołanie. I będąc trzy razy w tym samym szpitalu mieć całkiem inne odczucie opieki. Ale z roku na rok uważam, że jest coraz lepiej. Jestem pod wrażeniem, że ma się skierowanie do fizjoterapeuty uroginekologicznego. Uważam, że taka wizyta powinna się odbywać regularnie, nie tylko po ciąży ale również dużo przed nią. Ale największe zdziwienie wywołało w Twoim wpisie, ten 10 tygodniowy urlop! Cóż za łaskawość. Ciekawa jestem jak wygląda opieka pediatryczna. Czy macie wizytę po 4 tygodniach? Bioderka po 6? Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

    1. Dziękuję! Słyszałam o położnych, które mówiły młodym mamom, że skoro nie potrafią przystawiać malucha do piersi to są złymi matkami, tak żeby jeszcze dodatkowo podtrzymać je na duchu podczas baby bluesa… Wizyta pediatryczna jest tutaj po 2 tygodniach, później po miesiącu, bioderka też po miesiacu.

      Polubienie

Odpowiedz na Madame Fleurette Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s